Katering

Pierwsza Komunia, pierwszy problem

Przyznam szczerze, że jeszcze kilka miesięcy temu myśl o zorganizowaniu komunii dla mojego synka to była myśl bardzo tragiczna. Jak ja mam się wszystkim zająć? Będzie mnóstwo gości, każdego trzeba nakarmić, obsłużyć, ugościć. To nie takie proste, tym bardziej, że człowiek ma tylko dwie ręce. Dwie swoje ręce i dziesiątki innych do przywitania, ugoszczenia… Dzisiaj to dla mnie już tylko wspomnienie i na dodatek bardzo miłe. Pomogła mi przyjaciółka, która zaproponowała katering. Co prawda dotychczas nie przyszło mi to na myśl, zawsze uważałem to za coś dziwnego, ale z drugiej strony… czemu nie? Pomyślałem, że warto spróbować, tym bardziej, że po przyjacielsku katering będzie mnie mniej kosztował, niż od kogoś innego. I przyznam, że się nie pomyliłem! Warto było spróbować! Katering okazał się strzałem w dziesiątkę ? wyniósł mnie na prawdę niewiele, a dał mnóstwo przyjemności, bo zamiast latać po kuchni, mogłem cieszyć się obecnością mojej rodziny, rozmawiać z nimi, wspominać, w pełni zaangażować się nie tylko duchowo ale i cieleśnie w to wspaniałe rodzinne przeżycie. Dlatego dzisiaj podobnie doradzam moim znajomym i sąsiadom, bo moim zdaniem to bardzo dobry wybór, który daje nam wolne skrzydła w lataniu między członkami rodziny.